Piotr Mirowicz

Piotr Mirowicz

Obserwuję i piszę...

- Jedzie. Nareszcie. - Kto? - Salowa. Obiad jest.
Nie sądziłem, że na posiłek w szpitalu można czekać z takim utęsknieniem, dopóki sam nie spędziłem w nim tygodnia. Już teraz rozumiem. A to, co podają... odsyłam w zapomnienie. - Pacjent wstał? Unoszę głowę. Jestem zaspany. Na zegarze siódma trzydzieści. Półtorej godziny wcześniej pielęgniarka zmierzyła mi temperaturę. Zaraz potem znów zasnąłem. Fajny sposób mają na mierzenie temperatury. Podchodzą do pacjenta i pistoletem celują w czoło. Duże ułatwienie i dla pielęgniarek, i pacjentów. Nie trzeba wkładać termometra pod pachę, czy w d.....

Co u licha się z wami dzieje? Serca nie macie. To stwierdzenie, nie pytanie. Jesteście ludźmi i chcecie być traktowani jak ludzie, ale od człowieczeństwa uciekacie. Zachowujecie się jak zwierzęta... chociaż nie, one zachowują się lepiej.

wt, 13 stycznia 2015

Na bezludnej wyspie

Gdyby tak wszystko, co nas otacza zamienić na bezludną wyspę? Spakować walizki i wyjechać. Czy miałbym mniej, czy więcej problemów? Może warto się przekonać i ruszyć w świat? Budzę się. M. ubrana w liście palmowca, krzyczy do mnie z drugiej strony wyspy. Chce bananów. Zamierza przyrządzić pożywne śniadanie. Podgrzewany banan z sosem bananowym. Nie ma problemu. Wyspa jest duża. Z jednej jej strony urządziliśmy sypialnię, z drugiej kuchnię i łazienkę. Prysznic bierzemy w oceanie. Wodę pitną oszczędzamy.

sb, 20 grudnia 2014

Choć goni nas czas

To miała być podróż roku. Wyczekana. Wystudiowana z detalami. Najpierw północ kraju. Później środek, a ostatnie dwa tygodnie południe i wylegiwanie się na rajskich plażach. To miała być podróż roku. Pieniądze uzbierane. Rzeczy spakowane. Wizy i bilety lotnicze kupione. Szczepienia zaaplikowane. To miała być podróż marzeń, a wyszło jak wyszło. Lekarze, szpital w hotelu, kroplówki i wirus, który nie odpuszcza i ciągnie się za mną jak smród...

śr, 24 września 2014

Lista marzeń do spełnienia

Stworzyłem listę. Wypisałem marzenia, które chcę zrealizować przed śmiercią. Na tamtą stronę jeszcze się nie wybieram, ale na wszelki wypadek, lepiej taką listę mieć w zanadrzu. Gdyby ktoś, kiedyś, gdzieś przy okazji zapytał mnie "miałeś listę marzeń?". Wtedy dumnie odpowiem "tak". A na kolejne pytanie tego kogoś, czy "zrealizowałeś któreś z marzeń wypisanych na liście", z dumą odpowiem "tak… albo próbowałem".

nd, 18 maja 2014

Taka praca się opłaca

Trwa kampania na europejskiego polityka. Liczy się dobra nuta, doborowe towarzystwo i odpowiednie ustawienie kamery "żeby w tle było widać coś co powstaje, lub prawie powstaje albo nigdy nie powstanie". Wybór należy do mnie, do ciebie i do odpowiedniego PR.

śr, 16 kwietnia 2014

Klikam "lubię to" i znikam

"(...) mam przyjaciółkę, która może nie opisuje wszystkiego ze zbyt wieloma szczegółami, ale nowe wpisy dodaje praktycznie co chwilę. Po prostu cały dzień w pigułce, że wstała, że do pracy, że na piwo, że siedzi sama, że obiad, że impreza, że idzie spać, że dobranoc, a od rana znów to samo (...)" pisze na jednym z forum 22-letnia kobieta podpisująca się nickiem Eileen. Wpis Eileen zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłem rozwinąć temat – i o uzewnętrznianiu się na portalach społecznościowych będzie tym razem.

czw, 03 kwietnia 2014

Carpe diem

„Joanne Milne to głucha od urodzenia 39-latka. Pewnie nie wierzyła, że kiedykolwiek usłyszy jakieś dźwięki, ale dzięki postępowi nauki udało jej się tego dokonać. Zobaczcie wzruszającą reakcję.” Przeczytałem na jednej ze stron internetowych. Kliknąłem. Zobaczyłem. I zacząłem się zastanawiać…

śr, 26 marca 2014

Wrzutek, Burek i reszta...

Pod osłoną nocy mężczyzna przerzucił dziesięciomiesięcznego kundelka przez płot tczewskiego schroniska. Pies uderzył w mur i runął na ziemię.

pon, 24 marca 2014

Wchodzę do blogosfery RG

Wchodzę do blogosfery. Nieśmiało. W głowie rodzi się mnóstwo pytań i wątpliwości. Czas zacząć pisać…ale jak i co? Początki bywają trudne. Jednak zanim doszło do "początku", było tak...